Bombowiec B-17 "Latająca Forteca", który 68 lat przeleżał w bagnie na Nowej Gwinei po zestrzeleniu go przez Japończyków, powrócił do Kalifornii.
Czterosilnikowa maszyna, wyprodukowana przez koncern Boeinga w listopadzie 1941 r., wystartowała z bazy w Kalifornii, niedługo po japońskim ataku na Pearl Harbor 7 grudnia tego roku i po międzylądowaniach na wyspach Pacyfiku dotarła do Australii.
Bombowiec został zestrzelony podczas pierwszej misji bojowej na pozycje wojsk japońskich na Nowej Gwinei 23 lutego 1942. Kapitanowi Fredowi Eatonowi udało się wylądować "na brzuchu", czyli bez wysuwania podwozia, na tropikalnym bagnie. Z dziewięciu członków załogi nikt nie zginął i dało im się przeżyć wojnę.
Kadłub samolotu, który został nazwany "Swamp Ghost" (Duch bagien) został po raz pierwszy pokazany publicznie. Nie doczekał jednak tej chwili ostatni żyjący członek załogi, bombardier Richard Oliver, który zmarł w sierpniu.
Źródło: onet.eu

