Radni zgodzili się na spłatę długów wobec linii lotniczych Ryanair. Nie kryli jednak zdumienia, bo jeszcze kilka tygodni temu prezydent zapewniał ich, że miasto nie ma żadnych zobowiązań wobec Irlandczyków. Teraz zapłaci im ponad 2,7 mln zł. Liczy na nowe połączenia do Hiszpanii i Włoch.
- To nie jest dług miasta, tylko Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, która przekazuje pieniądze z tytułu opłat marketingowych - utrzymywał zastępca prezydenta Maciej Grześkowiak i zrzucał winę na Krzysztofa Wojtkowiaka, byłego prezesa portu. - Załatwiał kolejne połączenia lotnicze, fundacja podpisywała umowy na ich opłacanie, ale poza naszą wiedzą. Teraz my je spłacamy, bo fundacja nie ma pieniędzy - tłumaczył.
Środki na spłatę udało się pozyskać dzięki oszczędnościom. Najwięcej, bo 676 tys. zł zaoszczędzono na wynagrodzeniach dla pracowników Urzędu Miasta, 600 tys. zł na wydatkach związanych z informatyką w ratuszu, a po pół miliona na utrzymaniu trawników i wykupie nieruchomości pod inwestycje. 2,7 mln zł to niejedyne pieniądze, które otrzyma od nas Ryanair. Już wcześniej ponad 900 tys. zł zapisano w budżecie, a 1,4 mln zł przekazał marszałek. Urząd Marszałkowski zdecydował w ostatnich dniach o przekazaniu jeszcze kolejnych 745 tys. zł. Łącznie irlandzka linia może liczyć, że w najbliższych tygodniach na jej koncie pojawi się niemal 5,9 mln zł.
Czytaj całość artykułu na stronie gazeta.pl
Źródło: gazeta.pl / dlapilota.pl


