Bydgoski port otrzymał certyfikat, pozwalający mu na obsługę samolotów z towarami. Za magazyny służyć będą hangary wojska. To zupełna nowość w bydgoskim porcie lotniczym. Do tej pory mogli korzystać z niego jedynie pasażerowie, teraz lotnisko zaczyna funkcjonować również w dotąd zamkniętym dla niego segmencie.
Po kilkumiesięcznych szkoleniach pracowników Urząd Lotnictwa Cywilnego wydał bydgoskiemu portowi "certyfikat agenta obsługi naziemnej", zezwalający na obsługę samolotów z towarami, pocztą i materiałami niebezpiecznymi, transportowanymi drogą lotniczą.
- To otwiera nam zupełnie nowe perspektywy - cieszy się Tomasz Moraczewski, prezes Portu Lotniczego w Bydgoszczy. - Jednocześnie to nowe możliwości dla firm działających nie tylko w Bydgoszczy, ale w całym województwie kujawsko-pomorskim.
Jak będzie działać obsługa cargo, skoro dotąd nie wybudowano terminalu? Opcje są dwie. Najprostsza to ładowanie towarów bezpośrednio z samochodu do samolotu, albo odwrotnie. Ale jest także możliwość ich składowania na terenie lotniska. 1 lipca wojsko, które dysponowało hangarami, opuściło obszar portu. Teraz należą one do lotniska i po lekkim liftingu mogą służyć jako magazyny. - Musimy w nich wymienić jedynie drzwi, zamontować ogrzewanie i poprawić tynki - mówi Moraczewski. - Te hangary pozwolą nam sprawdzić, jak duże jest zapotrzebowanie rynku na tego typu usługi, bez ponoszenia dużych kosztów na budowę nowych obiektów. Jeśli okaże się, że hangary nie wystarczają, to oczywiście wybudujemy profesjonalny terminal.
Moraczewski rozmawiał już z przedstawicielami firm spedycyjnych oraz Zachemu, Sharpa i wojska. - Wszyscy byli zainteresowani możliwością transportowania towarów za pośrednictwem naszego portu - twierdzi.
Mirosław Ślachciak, prezes Kujawsko-Pomorskiego Związku Pracodawców i Przedsiębiorców, jest przekonany, że taka propozycja może spotkać się z szerokim odzewem regionalnych firm.
Czytaj całość artykułu na stronie gazeta.pl


