Tragiczna sytuacja w polskim lotnictwie - alarmuje rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski. Brakuje niemal wszystkiego: rozpoczynając od ubrań i butów dla pilotów, kończąc na zbyt małej ilości sprzętu. Od dwóch lat Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej w Gdyni bezskutecznie walczy o nowy sprzęt radiolokacyjny. Jeśli nie zostanie wymieniony, może zagrażać bezpieczeństwu lotników - informuje "Rzeczpospolita".
Brygada LMW w Gdyni znalazła się w centrum zainteresowania opinii publicznej po katastrofie samolotu transportowego Bryza. Maszyna rozbiła się na lotnisku w Babich Dołach, zginęły wtedy cztery osoby.
Najgorsi w Europie
Jak pisze "Rz", raport, który stworzono po kontroli w jednostce, odsłania wojskową groteskę - zawodzi prawie wszystko. Warunki, w jakich pracują lotnicy są tragiczne: za własne pieniądze kupują przedmioty potrzebne do pracy, w budynkach są nieszczelne okna, przeciekające i zagrzybione sufity.
To nie koniec: gdyńscy lotnicy dostają kurtki, buty, okulary i kombinezony tak fatalnej jakości, że muszą je kupować sami. - Mają prawo do przydziału pary butów raz na dwa lata, ale w rzeczywistości dostają je co trzeci rok. W dodatku obuwie jest tak fatalnej jakości, że zelówki odklejają się po kilku tygodniach - czytamy.
Według rzecznika jesteśmy jedynym krajem NATO, w którym piloci mają takie problemy.
Całość artykułu na stronie tvn24.pl


