65 letni pilot lecący z Kaliforni na Hawaję został zmuszony do lądowania w Pacyfiku 13 mil morskich od wybrzeża, gdzie leży miasto Hilo, położej na największej wyspie Hawai.
Mężczyzna leciał samolotem Cessna 310 z Monterey w Kaliforni do Hilo. Ok. 500 mil od brzegu zgłosił Straży Przybrzeżnej, że ma mało paliwa - powiedział rzecznik prasowy Straży Przybrzeżnej USA, Angela Henderson.
Oszacował, iż paliwo skończy mu się ok. 100 mil przed wyspą Hawai.
Straż Przybrzeżna USA wysłała na miejce samolot C-130 Hercules oraz śmigłowiec MH-65 Dolphin, aby eskortowali samolot aż do czasu wylądowania. Niestety w samolocie zgodnie z przewidywaniem pilota skończyło się paliwo. Około godziny 17.23 czasu lokalnego samolot wodował. Pilotowi nic się nie stało, wyszedł o własnych siłach z kokpitu na skrzydło. Po kilku chwilach został wciągnięty na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala w Hilo.
Samolot, którym leciał 65 letni pilot należy do American King Air Services, reg. N23BT. Zdjęcie samolotu znajdziecie tu.
Źródło: sky-watcher.pl, media z USA


