Niemiecki rząd chce wprowadzić podatek od każdego pasażera linii lotniczych. Wyniesie on nawet 26 euro. Przewoźnicy już nazywają nowy podatek farsą. Budżet państwa zyskałby w ten sposób miliard euro rocznie.
Podatek miałby obowiązywać od 1 stycznia 2011 roku i byłby zróżnicowany w zależności od trasy. Na trasach wewnątrz Unii Europejskiej oraz do 2,5 tys. km wynosiłby 13 euro, a na dłuższych trasach 26 euro.
Linie lotnicze sprzeciwiają się wprowadzeniu podatku. Tani przewoźnik - Germanwings - nazywa go farsą. Co więcej przedstawiciele firmy przewidują dotkliwe konsekwencje dla miejsc pracy.
- Podatek tej wysokości jest nieekologiczny i antyspołeczny, a ponadto doprowadzi do zmniejszenia liczby miejsc pracy – stwierdził Thomas Winkelmann, rzecznik zarządu Germanwings. Według niego projekt ustawy jest bezsensowny i niesprawiedliwy, nie spełnia wymogów ekologicznych, a uzasadnienie jego wprowadzenia to zwyczajna farsa.
Mimo iż dokument opatrzony jest podtytułem: „Zachęty do rozpowszechniania proekologicznych zachowań i spełnienia wymogów środowiskowych”, ustawa w żaden sposób nie spełnia tego celu. Zgodnie z tym samym projektem podatek nie obejmuje na przykład przewoźników prywatnych - czytamy w komunikacie przesłanym przez Germanwings.
Linia podaje przykład. Czteroosobowa rodzina, która chce spędzić urlop nad Morzem Bałtyckim i leci ze Stuttgartu do Rostock/Laage, zapłaci dodatkowe 104 euro podatku. Z drugiej strony turysta, który rezerwuje długodystansowy lot na Hawaje, wyda tylko o 26 euro więcej. - To skandal, że sięga się do kieszeni przeciętnie zarabiających osób, a chroni pasażerów prywatnych odrzutowców – argumentuje Thomas Winkelmann.
- Obawiamy się poza tym, że nowy podatek znowu skieruje większość transportu na drogi – kontynuuje Winkelmann. - Ryczałtowy podatek w wysokości 13 lub 26 euro w zależności od celu podróży nie stanowi dla linii lotniczych żadnej zachęty do wprowadzania bardziej nowoczesnych i energooszczędnych samolotów. To, czy lata się nowym samolotem o niskim zużyciu paliwa, czy też rozpadającą się kupą żelastwa, nie powinno nagle stać się obojętne z ekologicznego punktu widzenia.
Pasażerowie latający z przesiadką nie są uwzględnieni w nowym podatku. Osoba, która podróżuje z Hamburga do Tel Awiwu przez Frankfurt uiści jednorazową opłatę w wysokości 13 euro. Pasażer lecący z Kolonii bezpośrednio do Tel Awiwu zapłaci zaś 26 euro. - Gdzie tu jest sprawiedliwość? – pyta Winkelmann.
Niskokosztowy przewoźnik obawia się ponadto, że klienci będą masowo przenosić się na pobliskie lotniska w sąsiedzkich krajach, a niemieckie regionalne porty lotnicze poważnie ucierpią w wyniku podatkowych planów rządu. Taka sytuacja grozi szczególnie przygranicznym lotniskom w Nadrenii Północnej-Westfalii i Badenii-Wirtembergii. A skutek? Zagraniczne linie lotnicze przejmą udziały rynkowe przewoźników niemieckich. Podatek od podróży lotniczych może mieć szczególnie dotkliwe konsekwencje dla miejsc pracy na niemieckich lotniskach. - Ten podatek pomaga przede wszystkim irlandzkim i brytyjskim liniom lotniczym, a szkodzi przewoźnikom i lotniskom niemieckim – twierdzi Winkelmann.
W obliczu groźby wprowadzenia podatku od podróży lotniczych Germanwings dokona ponownej analizy swoich planów dotyczących rozkładu lotów i dalszego rozwoju firmy.
Źródło: Germanwings / latajznami.pl


