Dwóch skoczków spadochronowych z Białegostoku cudem uniknęło śmierci. Skoczkowie, którzy wykonywali skok w tandemie mieli problem ze spadochronem, który nie otworzył się podczas wykonywania skoku z 3 tysięcy metrów. Pomogła dopiero interwencja instruktora, który wykorzystał spadochron awaryjny. Skoczkom nic się nie stało – informuje TVN24.

