W Hiszpanii 40 proc. klientów lotnisk, to pasażerowie lotów krajowych, w Norwegii - aż 65 proc. W Polsce są wciąż nikłym odsetkiem. LOT liczy, że uda mu się to zmienić. - Pomysł rozbudowy regionalnej siatki połączeń to sposób na szybkie wzmocnienie obecności LOT w Polsce - mówi "Gazecie" prezes LOT Sebastian Mikosz. - Dziś to jeden z dwóch najbardziej strategicznych projektów LOT.
Chcemy pokazać, że jest środek komunikacji, który pozwala dotrzeć w 1 godz. 15 min. np. z Gdańska do Krakowa czy Katowic. Chcemy, by pasażerowie nie musieli wreszcie latać np. z Rzeszowa do Szczecina przez inne porty - dodaje. Na razie zdarza się, że mieszkańcy Rzeszowa do Szczecina latają nawet przez Berlin (wszystko zależy od ceny połączenia).
W dużej części Europy latanie wewnątrz państw jest powszechne. W Norwegii zarówno kształt kraju, jak i górzysta powierzchnia powodują, że samolot jest często jedynym sensownym środkiem transportu. W 2009 r. według statystyk Avinor - państwowej spółki zarządzającej 46 lotniskami - norweskie lotniska obsłużyły 37,9 mln pasażerów. Aż 24,7 mln z nich w ruchu krajowym.
Według statystyk Urzędu Lotnictwa Cywilnego w 2003 r. z połączeń lotniczych między polskimi miastami skorzystało niecałe 833 tys. pasażerów. W zeszłym roku takich pasażerów było 866 tys. W tym samym czasie liczba wszystkich pasażerów obsłużonych przez polskie lotniska wzrosła z 7,1 mln do 18,9 mln.
Czytaj całość artykułu na stronie gazeta.pl
Źródło: Gazeta Wyborcza / dlapilota.pl


