Tajemnicza cisza w radiu podczas lotu Airbusa

1 post / 0 new
proffoto
Portret użytkownika proffoto
Offline
Dołączył:: 20/05/2009
Posty: 1594
Tajemnicza cisza w radiu podczas lotu Airbusa

Federalni śledczy przesłuchali pilotów linii Northwest Airlines, którzy w zeszłym tygodniu w zaskakujący sposób minęli lotnisko w Minneapolis w stanie Minnesota. Takie informacje przekazali wczoraj przedstawiciele Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (National Transportation Safety Board – NTSB).

Rzecznik amerykańskiej Rady powiedział też, że dzisiaj prowadzone będą dalsze przesłuchania i funkcjonariusze prawdopodobnie rozmawiać będą z obsługą samolotu. Ze względu na to, że śledztwo wciąż jest prowadzone, władze nie ujawnią na razie żadnych szczegółów.

Wiadomo jedynie, że samolot linii lotniczych Northwest, który wykonywał lot o numerze 188, miał na pokładzie 144 pasażerów oraz pięciu członków załogi. W ostatnią środę ominął międzynarodowe lotnisko w Minneapolis, zachowując przy tym tajemniczą ciszę w radiu, trwającą 78 minut. Maszyna leciała wtedy do San Diego w Kalifornii.

Cisza w radiu zaczęła się, kiedy samolot typu Airbus 320 znajdował się nad Denver w stanie Kolorado. Kontrolerzy lotu zdołali odzyskać kontakt z pilotami dopiero w momencie, kiedy minęli oni planowane miejsce lądowania i znajdowali się już około 240 kilometrów dalej.

Richard Cole, jeden z pilotów, powiedział w piątek współpracującej z CNN telewizji KGW-TV, że ani on, ani główny pilot nie spali w tym momencie. Nie doszło też do żadnej kłótni. Cole, który był już wówczas w swoim domu w Salem w Oregonie, nie chciał jednak podać żadnych dalszych szczegółów. Dodał jedynie, że więcej wyjaśni prowadzone właśnie dochodzenie.

Tuż po lądowaniu samolotu, na lotnisku pojawiła się policja, a funkcjonariusze wyjaśnili, że piloci byli „chętni do współpracy i przepraszali za zamieszanie”.

Z raportu policji z lotniska Minneapolis-St. Paul, który opublikowano w piątek, wynika, że tuż po lądowaniu funkcjonariusze poprosili, by pasażerowie pozostali na swoich miejscach w czasie, gdy służby sprawdzały kokpit maszyny. Za sterami samolotu siedział pilot o nazwisku Timothy B. Cheney, a Cole był wówczas drugim pilotem.

"Pilot … wyjaśnił, że wraz z drugim pilotem prowadził rozmowę i żaden z nich nie słyszał komunikatów podawanych przez radio" – czytamy w raporcie służb. "Obydwaj powiedzieli, że nie brała w tym udziału żadna osoba spoza kabiny pilotów".

"Obydwaj piloci zgodzili się też na badanie alkomatem, a wyniki były bez zarzutu" – czytamy dalej.

Główna stewardessa powiedziała funkcjonariuszom, że nie była świadoma tego, że doszło do jakiegoś incydentu na pokładzie.

Teraz śledztwo prowadzi Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu, a jej przedstawiciele liczą na to, że czarna skrzynka z kokpitu, która rejestrowała rozmowy w kabinie pilotów, dostarczy kolejnych dowodów, które pozwolą potwierdzić zeznania obu mężczyzn lub dostarczą dalszych dowodów. W ten sposób uda się też potwierdzić, czy piloci rzeczywiście nie zasnęli podczas lotu.

Wcześniej NTSB opublikowała oświadczenie, w którym poinformowano: Załoga stwierdziła, że toczyła się gorąca dyskusja na temat polityki obowiązującej w liniach lotniczych i z tego powodu stracono właściwą ocenę sytuacji.

- Jest wiele rozbieżności – powiedział Cole, który jednak nie chciał powiedzieć nic więcej.

Jednocześnie, Północnoamerykańskie Dowództwo Obrony Powietrznej (American Aerospace Defense Command - NORAD) dokonuje przeglądu procedur uruchomienia myśliwców, śledzących potencjalnie porwane lub podejrzane samoloty. Jest to skutkiem ewentualnego opóźnienia ze strony Federalnego Urzędu Lotnictwa (Federal Aviation Administration) w poinformowaniu wojskowych o niepokojącym locie Northwest Airlines.

Zastrzegający sobie anonimowość amerykański urzędnik wysokiego szczebla, potwierdził CNN w piątek przeprowadzanie takiego przeglądu procedur. Poinformował też, że zarówno wojsko, jak i FAA przyglądają się całej sprawie, ze szczególnym uwzględnieniem momentu, w którym przedstawiciele FAA poinformowali armię Stanów Zjednoczonych o potencjalnych problemach z lotem. Urzędnik ten zna dokładnie przebieg całego incydentu.

Potwierdził on, że FAA poprosiło NORAD o zaangażowanie sił zbrojnych USA, po tym jak samolot minął Minneapolis. NORAD wysyłał myśliwce z dwóch baz, ale gdy miały już one wystartować, FAA poinformowało, że nawiązano kontakt z lotem linii Northwest. W tym momencie myśliwce zostały na odwołane.

- Moje pytanie brzmi, dlaczego o problemie z radiem nie dowiedzieliśmy się od FAA wcześniej – samo FAA również bada tę sprawę – powiedział CNN urzędnik.

Od ataków z 11 września 2001 roku, NORAD regularnie wysyłał myśliwce, aby śledziły samoloty znajdujące się w nietypowych sytuacjach, np. gdy nie lecą zgodnie z wyznaczoną trasą, tracą kontakt radiowy lub wchodzą w zamkniętą przestrzeń powietrzną. Według drugiego urzędnika z departamentu obrony, NORAD jest w stałym kontakcie z FAA, więc może reagować, gdy tylko takie sytuacje się pojawiają.

Źródło:





___________________________________________________________________________________

Nikon D90, Falcon 650-1300 mm, Celestron 1800 mm