Samolot z Symferopolu do Kijowa miał planowo wylecieć 9 marca o 7.30. Lot jednak został odwołany, gdy okazało się, że cała załoga była kompletnie pijana - podał serwis unian.net. Incydent ujawnił komunistyczny deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy Leonid Gracz. - Samolot nie wyleciał, bo wszyscy członkowie załogi byli pijani w sztok – opowiadał polityk.
Kiedy z inicjatywy zastępcy prokuratora generalnego Tatjany Korniakowej, która także miała lecieć tym rejsem, rozpoczęło się śledztwem, okazało się, że poziom alkoholu we krwi członków załogi mieścił się w przedziale od 3 do 3,5 promila - powiedział.
Samolotem linii lotniczych Donbassaero miało lecieć 86 pasażerów. Zdarzenie wywołało falę komentarzy na temat kontroli pilotów na Ukrainie. Można twierdzić, że cały system nie działa i w istocie nie wiemy, w jakim stanie znajdują się pilot czy stewardessa, kiedy wsiadamy do samolotu – zaznaczył Gracz. Polityk postuluje wprowadzenie odpowiedzialności karnej dla nietrzeźwych pilotów.
onet.pl / unian.net / samoloty.pl


