- Jeśli leasing okaże się zbyt dużym obciążeniem pod względem kosztów, będziemy szukać innych rozwiązań i być może innych samolotów (niż Embraer, red.) - mówi TVN24 szef kancelarii premiera Tomasz Arabski. Okazuje się więc, że wbrew zapowiedziom szefa MON nie ma szans, żeby najważniejsi polscy politycy w najbliższych dniach latali nowym samolotem rządowym Embraer 175.
O wymianie samolotów rządowych mówi się od kilkunastu lat. Usterki techniczne rządowej floty powietrznej zakłócały podróże prezydenta i premiera, m.in. podróż prezydenta Lecha Kaczyńskiego po Dalekim Wschodzie w 2008 roku.
W maju tego roku minister Bogdan Klich zapowiadał, że pierwszy z dwóch nowych samolotów rządowych Embraer 175 może trafić do obsługującego je 36. Specjalnego Pułk Lotnictwa Transportowego jeszcze latem. Przeznaczone dla VIPów maszyny zamówił PLL LOT, a w leasing miała się zaangażować Agencja Rozwoju Przemysłu, która przejęłaby kredyt i spłatę rat w pierwszych dwóch latach
Z nieoficjalnych informacji TVN24 wynika jednak, że nie ma szans, żeby do końca lata premier czy prezydent mogli - zamiast wysłużonym Tu-154 czy Jak-40 – polecieć nowym Embraerem 175. Według nieoficjalnych źródeł ARP nie podpisała jeszcze odpowiedniej umowy. Powodem ma być brak pieniędzy na leasing. Komercyjna pożyczka spowodowałaby z kolei, że koszty obsługi samolotu byłyby nie do zaakceptowania przez Kancelarię Premiera i Ministerstwo Obrony.
Czytaj więcej na: tvn24.pl
Źródło: tvn24.pl


